Najważniejsze fakty o GLB na 2026 rok
- W Polsce GLB 180 startuje od 210 900 zł, a elektryczny GLB 250+ EQ od 248 400 zł.
- Najnowsza odsłona urosła, dostała MB.OS, dach SKY CONTROL i bardziej praktyczne wnętrze.
- Wersje spalinowe to dziś 1.5 full hybrid z mocą od 136 do 190 KM oraz automatem AUTOTRONIC.
- GLB 250+ EQ oferuje do 631 km zasięgu WLTP, a szybkie ładowanie DC sięga 320 kW.
- Największe atuty dla rodziny to przesuwany drugi rząd, opcja siedmiu miejsc i bagażnik o pojemności 540 l w pięcioosobowej konfiguracji.

Co zmieniło się w najnowszym GLB
Najważniejsza zmiana nie polega na samym liftingu. Z mojego punktu widzenia GLB przesunął się z roli „praktycznego kompaktu premium” w stronę pełnoprawnego rodzinnego SUV-a, który ma być równie użyteczny, co nowoczesny. W materiałach Mercedesa widać wyraźnie większe nadwozie, dłuższy rozstaw osi i mocniejsze zaakcentowanie cyfrowej kabiny.
W praktyce robią różnicę trzy rzeczy. Po pierwsze, większa przestrzeń w kabinie, zwłaszcza z przodu i w drugim rzędzie. Po drugie, nowe rozwiązania pokroju MB.OS, czyli systemu operacyjnego Mercedesa, który spina multimedia, komfort i asystentów jazdy w jednym środowisku. Po trzecie, dach SKY CONTROL z regulowaną przezroczystością, który nie jest tylko marketingową sztuczką. W aucie rodzinnym naprawdę poprawia poczucie przestrzeni i ogranicza efekt ciemnej, zamkniętej kabiny.
Mercedes podaje też, że nowa generacja GLB ma 4732 mm długości i 2889 mm rozstawu osi. To ważne, bo tłumaczy, skąd bierze się lepsza przestrzeń na nogi i dlaczego model ten przestaje być „dużym autem tylko na papierze”. Mnie przekonuje właśnie to: nie chodzi o jeden efektowny gadżet, tylko o pakiet zmian, które składają się na sensowny samochód do codziennego życia.
Napędy, zasięg i spalanie w praktyce
Największa zmiana techniczna dotyczy napędów. W aktualnej ofercie benzynowe odmiany GLB są pełnymi hybrydami 1.5 z automatem AUTOTRONIC, a elektryczne wersje korzystają z architektury 800 V. To ważne, bo taki układ zmienia zarówno sposób jazdy, jak i sposób patrzenia na koszty eksploatacji.
| Wersja | Najważniejsze dane | Kiedy ma sens |
|---|---|---|
| GLB 180 / 200 / 220 | 136-190 KM + 30 KM, napęd na przód, 5,7-5,8 l/100 km | Codzienne dojazdy, spokojna trasa, rozsądny koszt wejścia |
| GLB 200 / 220 4MATIC | 163-190 KM + 30 KM, napęd 4MATIC, 6,0-6,1 l/100 km | Zima, gorsza nawierzchnia, częste wyjazdy poza miasto |
| GLB 250+ EQ | 272 KM, do 631 km WLTP, bateria 85 kWh, DC do 320 kW | Długi zasięg i ładowanie, jeśli masz dostęp do szybkiej infrastruktury |
| GLB 350 4MATIC EQ | 354 KM, do 614 km WLTP, 4MATIC, 0-100 km/h w 5,5 s | Najmocniejsza odmiana dla osób, które chcą osiągów i trakcji |
W benzynowym GLB 22-kilowatowy silnik elektryczny pomaga przy ruszaniu i w mieście, więc auto nie sprawia wrażenia ociężałego przy niskich prędkościach. To nie jest już stary układ „na doklejkę”, tylko rozwiązanie, które ma realnie odciążyć spalinowy motor. Z kolei elektryk 250+ EQ wygląda bardzo mocno na papierze, ale tu trzeba pamiętać, że WLTP to cykl homologacyjny, a nie obietnica identycznego wyniku w zimie i przy 140 km/h na autostradzie.
Gdybym wybierał do miasta i częstych krótkich tras, patrzyłbym najpierw na pełną hybrydę 180 albo 200. Jeśli auto ma robić długie przebiegi i chcesz ciszy oraz niskiego stresu przy ładowaniu, 250+ EQ ma więcej sensu niż najszybsza odmiana. Wersja 350 4MATIC jest z kolei wyborem dla tych, którzy po prostu lubią mieć zapas mocy i pewną trakcję niezależnie od pogody.
Ile kosztuje i co naprawdę podnosi cenę
Mercedes-Benz Polska wycenia GLB 180 od 210 900 zł. Elektryczny GLB 250+ EQ kosztuje od 248 400 zł, a GLB 350 4MATIC EQ od 262 400 zł. To są ceny bazowe, więc w praktyce finalna kwota potrafi wyraźnie urosnąć, zwłaszcza jeśli ktoś lubi dobrze doposażone auto.
| Wersja | Cena startowa | Moja ocena |
|---|---|---|
| GLB 180 | 210 900 zł | Najrozsądniejszy punkt wejścia, jeśli chcesz przede wszystkim przestrzeni |
| GLB 250+ EQ | 248 400 zł | Najciekawszy elektryk dla kierowcy, który robi długie dystanse |
| GLB 350 4MATIC EQ | 262 400 zł | Najmocniejsza i najbardziej efektowna odmiana, ale też najłatwiej drożejąca |
W GLB najbardziej zmieniają sens auta trzy dopłaty: 7 miejsc, 4MATIC i dach panoramiczny SKY CONTROL. Reszta to już głównie komfort i gadżety. Ja dopłacałbym jeszcze do kamery 360° oraz rozsądnego pakietu asystentów, bo w takim aucie parkowanie i manewrowanie w mieście są po prostu częścią codziennego użycia.
- 7 miejsc ma sens, jeśli czasem naprawdę przewozisz więcej osób. Do jazdy na co dzień lepsza bywa pięcioosobowa konfiguracja.
- 4MATIC warto brać wtedy, gdy jeździsz zimą, po gorszych drogach albo holujesz przyczepę.
- SKY CONTROL podnosi komfort kabiny bardziej, niż wielu kierowców zakłada przed jazdą próbną.
- MBUX Superscreen, Burmester i masaże to fajne dodatki, ale nie one powinny decydować o wyborze wersji.
Jak GLB sprawdza się w rodzinie i na co dzień
W praktyce GLB kupuje się oczami rodziny, nie katalogiem. Bagażnik o pojemności 540 l w pięcioosobowej konfiguracji to już wynik, który spokojnie obsługuje wakacyjny wyjazd, zakupy, wózek albo kilka dużych walizek. Do tego dochodzi przesuwany drugi rząd siedzeń, który pozwala wybrać między większym miejscem na nogi a lepszą przestrzenią ładunkową. To rozwiązanie robi większą różnicę niż sam marketingowy slogan o „wszechstronności”.
Drugi rząd jest w GLB naprawdę ważny, bo to tam rozgrywa się codzienna praktyka. Jeśli wozi się dzieci, foteliki albo dorosłych na krótszych odcinkach, elastyczność kanapy ma większe znaczenie niż sam fakt, że da się dodać trzeci rząd. W wersji siedmioosobowej tył traktowałbym raczej jako zapasową konfigurację na okazjonalne sytuacje niż pełnowartościowe miejsce na długie podróże z dorosłymi pasażerami.
Nie bez znaczenia jest też zwrotność. Średnica zawracania na poziomie 11,9 m nie robi z GLB miejskiego mikrusa, więc w garażach podziemnych i przy ciasnym parkowaniu kamera 360° przestaje być „miłym dodatkiem”, a zaczyna być praktycznym wsparciem. Z mojego punktu widzenia właśnie to jest uczciwy obraz tego modelu: duży w środku, ale nadal na tyle rozsądny, by dało się go używać w codziennym ruchu miejskim.
Na co uważać przy zakupie i serwisie
Jeśli patrzysz na GLB jako na auto do długiego trzymania, a nie tylko do krótkiej zabawy, warto podejść do zakupu chłodno. W tak cyfrowym modelu elektronika, oprogramowanie i wyposażenie potrafią mieć większe znaczenie niż sam przebieg. Dlatego na przeglądzie i jeździe próbnej zwracam uwagę na kilka rzeczy wyjątkowo konsekwentnie.
- Sprawdź, czy multimedia i interfejs działają płynnie. W GLB to nie jest dodatek, tylko część codziennej obsługi auta.
- W hybrydzie przejedź się w mieście i na trasie. Szukasz płynnego ruszania i przewidywalnej reakcji, bez szarpnięć przy zmianie obciążenia.
- W elektryku oceń realne tempo ładowania AC i DC. Katalogowy zasięg ma sens dopiero wtedy, gdy auto ładuje się tak, jak obiecuje producent.
- Jeśli auto ma 4MATIC, sprawdź je na śliskiej nawierzchni i poproś o pełną historię serwisową. Napęd na cztery koła zwiększa możliwości, ale też podnosi koszty potencjalnych napraw.
- W wersji siedmioosobowej obejrzyj mechanizmy składania foteli i punkty mocowania. W praktyce to one mówią najwięcej o tym, jak auto było używane.
Na rynku wtórnym mocno liczy się też konfiguracja. GLB z kamerą 360°, sensownym pakietem asystentów, dobrze dobranym napędem i potwierdzoną historią w ASO będzie trzymał wartość lepiej niż egzemplarz „ładny na zdjęciach”, ale słabo doposażony. Przy tym modelu nie kupuje się samego rocznika. Kupuje się konkretny zestaw funkcji, który potem realnie ułatwia życie albo po prostu irytuje przy każdej jeździe.
Kiedy GLB wygrywa z GLA, a kiedy lepiej spojrzeć na GLC
| Porównanie | GLB będzie lepszy, gdy... | Lepszy wybór będzie gdzie indziej, gdy... |
|---|---|---|
| GLA | potrzebujesz więcej przestrzeni, bagażnika i okazjonalnie siedmiu miejsc | wolisz niższe auto, trochę lżejszy charakter i mniej kompromisów gabarytowych |
| GLC | chcesz bardzo praktycznego kompaktu premium i nie potrzebujesz większego SUV-a | szukasz większego komfortu, bardziej „dorosłego” wrażenia i nie potrzebujesz trzeciego rzędu |
Gdybym miał wskazać jedną prostą regułę, powiedziałbym tak: GLB wygrywa tam, gdzie liczy się elastyczność. Jeśli auto ma być rodzinne, uniwersalne i sensownie skrojone pod codzienność, ten model broni się bardzo mocno. Jeśli jednak zależy Ci głównie na prestiżu, większym komforcie i nie potrzebujesz siedmiu miejsc, GLC może okazać się bardziej naturalnym wyborem. A jeśli szukasz rozsądku kosztem nowości, starszy GLB z rynku wtórnego nadal ma sporo sensu, zwłaszcza wtedy, gdy trafisz dobrze utrzymany egzemplarz z pełną historią i przemyślaną specyfikacją.