Elektryczna taksówka LEVC TX łączy miejską zwrotność z napędem typu range-extender, więc w praktyce nie zachowuje się jak typowy samochód elektryczny ani jak klasyczna hybryda. Ten tekst wyjaśnia, jak działa ten model, co oferuje w kabinie, gdzie ma przewagę nad zwykłymi autami i na co uważać przy zakupie używanego egzemplarza w Polsce. Patrzę na niego przede wszystkim jak na narzędzie do pracy, nie jak na ciekawostkę stylistyczną.
Najważniejsze liczby, które ustawiają oczekiwania wobec tego modelu
- 78 mil jazdy wyłącznie na prądzie, czyli około 125 km w spokojnym, miejskim scenariuszu.
- 333 mile łącznego zasięgu, czyli w przybliżeniu 535 km, gdy działa układ range-extender.
- 8,45 m promienia zawracania wall-to-wall, co robi ogromną różnicę w ciasnych ulicach i na podjazdach.
- 6 miejsc siedzących w układzie nastawionym na przewóz pasażerów, a nie na rodzinny kompromis.
- 22 kW AC i 50 kW DC w zależności od wersji oraz rocznika, więc ładowanie jest bardziej flotowe niż ultraszybkie.
- 5 lat gwarancji na baterię bez limitu kilometrów w nowych egzemplarzach, co dobrze pokazuje, pod jaki przebieg auto zostało zbudowane.

Najważniejsze liczby, które definiują ten model
Jeżeli mam streścić ten samochód w jednym zdaniu, powiedziałbym tak: to specjalistyczna, miejska taksówka z napędem elektrycznym wspieranym przez generator, a nie zwykły osobowy elektryk. LEVC zaprojektował ją od początku jako auto do ciężkiej, codziennej pracy, dlatego ważniejsze od „papierowej” elegancji są tu promień skrętu, łatwość wejścia, dostępność i odporność na flotowe przebiegi.
| Parametr | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|
| Zasięg elektryczny | Do około 125 km w trybie miejskim, czyli realnie tyle, ile potrzeba na większość krótkich zmian bez uruchamiania generatora. |
| Zasięg łączny | Około 535 km, gdy w grę wchodzi range-extender. To uspokaja przy długich dniach pracy i ogranicza lęk przed zasięgiem. |
| Ładowanie | AC do 22 kW i DC do 50 kW. To dobry wynik dla taxi, ale nie jest to auto stworzone do rekordów na szybkiej ładowarce. |
| Promień zawracania | 8,45 m wall-to-wall. W mieście to realna przewaga, a nie marketingowy detal. |
| Układ kabiny | 6 miejsc i pełna koncentracja na przewozie pasażerów, w tym osób z ograniczoną mobilnością. |
| Gwarancja baterii | 5 lat bez limitu kilometrów w nowych autach, co pokazuje, że bateria ma wytrzymać intensywną eksploatację flotową. |
| Wymiary zewnętrzne | Auto jest krótsze niż 5 m i węższe niż 2 m, więc zachowuje proporcje potrzebne w ciasnej zabudowie miejskiej. |
Te liczby ustawiają oczekiwania bardzo jasno: to nie jest samochód do „wszystkiego”, tylko do pracy tam, gdzie liczy się zwrotność i niskie koszty przejazdu w mieście. I właśnie dlatego warto najpierw zrozumieć napęd, a dopiero potem oceniać resztę auta.
Jak działa napęd z range-extenderem w codziennej jeździe
W tym modelu koła napędza silnik elektryczny, a jednostka spalinowa pełni rolę generatora. To ważne, bo TX nie jest klasyczną hybrydą, która raz jedzie na benzynie, raz na prądzie w prosty, przemienny sposób. Tu priorytetem jest jazda elektryczna, a silnik spalinowy włącza się wtedy, gdy trzeba doładować układ albo wydłużyć zasięg.
W mieście to rozwiązanie ma sens. Auto rusza płynnie, bez typowego dla taxi szarpnięcia, a kierowca dostaje spokojny, przewidywalny charakter jazdy. Gdy pracujesz na krótkich kursach, możliwe jest pokonanie sporej części dnia wyłącznie na energii z baterii. Gdy dzień się wydłuża, generator zabiera presję związaną z planowaniem ładowania i właśnie dlatego ten model zdobył taką pozycję wśród taxi oraz transportu specjalistycznego.
Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, gdzie leżą ograniczenia. To nie jest auto do udawania pełnego BEV w trasie. Przy częstych, długich przejazdach i braku sensownego ładowania na bazie układ range-extender będzie pracował częściej, a wtedy całe przedsięwzięcie traci część swojego uroku. W praktyce najlepiej działa tam, gdzie samochód wraca wieczorem do punktu ładowania i następnego dnia znów pracuje w przewidywalnym rytmie.
W codziennym użytkowaniu ważne są też gniazda i tempo uzupełniania energii. Ładowanie AC do 22 kW jest bardzo sensowne dla floty lub bazy, a 50 kW DC wystarcza do sensownego podbicia zasięgu w ciągu dnia. Nie traktowałbym jednak tego auta jak modelu, który chce stać pół dnia przy szybkiej ładowarce. To narzędzie pracy, nie pokaz siły infrastruktury.
Gdy to rozumiesz, łatwiej ocenić, czy kabina i układ wnętrza rzeczywiście pasują do Twojego sposobu użytkowania.
Kabina, dostępność i ergonomia, które robią tu największą różnicę
Najbardziej lubię w tym samochodzie to, że projekt kabiny nie jest przypadkowy. Tutaj wszystko ma służyć wsiadaniu, wysiadaniu i przewozowi ludzi, którzy nie zawsze wchodzą do auta „sportowym” ruchem. Szerokie wejście, rampa, wysoki dach i układ siedzeń sprawiają, że auto jest bardziej miniaturowym shuttle niż zwykłą limuzyną w przebraniu taxi.
W wersjach skonfigurowanych pod przewóz osób znajdziesz m.in. rampę dostępową, składany stopień pośredni, fotel obrotowy, pętlę indukcyjną dla osób z aparatami słuchowymi i układ dla sześciu pasażerów. To nie są dodatki „dla zasady”. Każdy z nich skraca czas obsługi kursu, poprawia dostępność i zmniejsza liczbę sytuacji, w których kierowca musi improwizować.
Na co zwracam uwagę szczególnie? Na promień zawracania. 8,45 m może brzmieć jak sucha liczba, ale w praktyce oznacza mniej cofania, mniej nerwowych manewrów i lepszą obsługę ciasnych hoteli, lotniskowych podjazdów czy stref miejskich z ostrymi łukami. To dokładnie ten rodzaj przewagi, który nie robi wrażenia na zdjęciu, ale po tygodniu pracy okazuje się bezcenny.
W kabinie plusy i minusy są dość uczciwie rozłożone. Plus to przestrzeń, poczucie porządku i łatwy dostęp. Minus to użytkowy charakter wnętrza, który nie każdemu przypadnie do gustu, jeśli szuka bardziej „osobowego” auta do prywatnej jazdy. Mnie to nie dziwi, bo ten model został zbudowany z myślą o funkcji, a nie o efektownym salonowym wrażeniu.
To prowadzi do kolejnego pytania: które wersje i konfiguracje mają największy sens, gdy kupujesz auto używane.
Wersje i wyposażenie, które warto odróżnić przed zakupem
Na rynku wtórnym nie patrzyłbym wyłącznie na samą nazwę modelu. W takim aucie specyfikacja ma większe znaczenie niż w zwykłym kompakcie, bo od niej zależy komfort pracy, bezpieczeństwo i łatwość obsługi pasażera. Dwie sztuki tego samego rocznika mogą być zupełnie innymi samochodami w codziennym użyciu.
| Konfiguracja | Co zwykle wnosi | Dla kogo ma sens |
|---|---|---|
| Vista | To najprostszy punkt wejścia do świata TX, ale nadal z pełnym nastawieniem na taxi i dostępność. | Dla kupującego, który szuka funkcjonalnej bazy bez przepłacania za dodatki. |
| Icon | Dochodzą elementy wspierające kierowcę, takie jak 9-calowy ekran, asystent pasa ruchu, autonomiczne hamowanie awaryjne czy lepsze wsparcie parkowania. | Dla osoby, która chce pracować dłużej i częściej, więc doceni elektronikę i wygodę obsługi. |
| TX Access | Wersja skoncentrowana na dostępności: rampa, fotel obrotowy, pozycja dla wózka, mocowania i elementy ułatwiające przewóz osób z ograniczoną mobilnością. | Dla transportu medycznego, opiekuńczego, hotelowego albo specjalistycznego shuttle. |
W praktyce nie szukałbym „najtańszej sztuki”, tylko najlepiej udokumentowanej konfiguracji. W tym modelu doposażenie i historia pracy realnie zmieniają użyteczność. Egzemplarz flotowy z rozsądnym serwisem i właściwym wyposażeniem bywa lepszym zakupem niż pozornie ładne auto, które ma ubogie opcje i niepewną przeszłość.
To ważne zwłaszcza wtedy, gdy wchodzisz na rynek wtórny w Polsce, bo tam niszowość modelu jeszcze mocniej podbija znaczenie stanu i pochodzenia auta.
Na co uważać przy zakupie używanego egzemplarza w Polsce
W 2026 ten model nadal pozostaje niszowy, więc rynek wtórny bywa rozstrzelony cenowo i jakościowo. Na portalach europejskich zdarzają się starsze egzemplarze w okolicach 24–25 tys. euro, ale młode sztuki flotowe potrafią kosztować wielokrotnie więcej. Sama cena niewiele jednak mówi, jeśli nie wiesz, jak auto pracowało i kto je serwisował.
Ja przy takim zakupie sprawdzałbym przede wszystkim poniższe rzeczy:
| Co sprawdzam | Dlaczego to ważne | Czerwona flaga |
|---|---|---|
| Historia flotowa i przebieg | To auto często robi bardzo duże przebiegi w pracy miejskiej, więc liczy się sposób eksploatacji, nie sam odczyt licznika. | Brak dokumentów, brak ciągłości serwisowej, niejasne pochodzenie z rynku taxi. |
| Bateria i ładowanie | Warto potwierdzić realny zasięg, stan gniazd, działanie AC/DC i brak błędów systemu. | Spadek zasięgu większy niż wynikałby z wieku, problemy z ładowaniem lub komunikaty błędów. |
| Drzwi, rampa i elementy dostępności | To newralgiczne części auta użytkowego, często najmocniej zużyte przez pasażerów i kierowcę. | Luz na zawiasach, opory przy rozkładaniu rampy, uszkodzone mocowania. |
| Elektronika pokładowa | W taxi elektronika pracuje intensywnie: kamera, interkom, ekrany, czujniki i asysty mogą być bardziej zmęczone niż sugeruje wygląd wnętrza. | Naprawy „na sztukę”, niedziałające czujniki lub wyłączone systemy bezpieczeństwa. |
| Kierownica po prawej czy po lewej stronie | W Polsce lepiej mieć egzemplarz przystosowany do lokalnego ruchu. RHD może mieć sens tylko jako projekt bardzo niszowy. | Zakup auta RHD bez planu na codzienną eksploatację i późniejszą odsprzedaż. |
| Dostęp do serwisu i części | Przy modelu specjalistycznym to kluczowe, bo zwykły warsztat nie zawsze zna niuanse napędu i wyposażenia taxi. | Brak miejsca, które potrafi obsłużyć ten model bez zgadywania. |
Na miejscu robiłbym też prostą rzecz, którą wielu kupujących pomija: sprawdziłbym, czy auto nie zostało „zmęczone” przez intensywną pracę miejską bardziej niż wynika to z przebiegu. W taxi liczy się liczba cykli drzwi, hamowań, manewrów i ładowań, a nie tylko kilometry. To właśnie dlatego egzemplarz z pozoru „dobrze wyglądający” może wymagać większego budżetu niż zwykłe auto osobowe.
Skoro wiadomo już, czego pilnować przy zakupie, zostaje ostatnia rzecz: czy taki samochód rzeczywiście opłaca się utrzymywać.
Ile kosztuje utrzymanie i kiedy ten model naprawdę ma sens
W teorii TX ma działać taniej niż stary diesel, i to jest kierunek słuszny. LEVC podaje, że koszty eksploatacji są zwykle niższe dzięki jeździe elektrycznej i mniejszej liczbie czynności serwisowych. Z drugiej strony, przy aucie używanym nie wolno patrzeć tylko na energię. Dochodzą ubezpieczenie, specjalistyczne części, naprawy wyposażenia dostępności i ewentualne poprawki po pracy flotowej.
Najbardziej opłaca się wtedy, gdy masz własne lub przewidywalne ładowanie. Bez tego ekonomia szybko się psuje, bo zaczynasz korzystać z publicznej infrastruktury, a model traci część przewagi nad zwykłą hybrydą albo oszczędnym dieslem. To auto jest najbardziej przekonujące tam, gdzie codziennie wraca do bazy, ładuje się nocą i rano znowu wyjeżdża do miasta.
- Największy sens ma w przewozie osób, transporcie hotelowym, shuttle, opiece i wszędzie tam, gdzie ważna jest dostępność.
- Średni sens ma jako niszowy prywatny projekt, jeśli naprawdę potrzebujesz przestrzeni i nie przeszkadza Ci użytkowy charakter wnętrza.
- Najmniejszy sens ma jako „ciekawy elektryk do wszystkiego”, bo to nie jest typowy samochód rodzinny ani tani miejski EV.
Jeśli myślisz o takim aucie jak o narzędziu, a nie gadżecie, łatwo zrozumieć, dlaczego ten model przetrwał na rynku. Jego siłą nie jest moda, tylko dopasowanie do konkretnego zadania. I właśnie dlatego przed importem do Polski warto zamknąć temat kilkoma twardymi sprawdzeniami.
Co sprawdzam przed importem do Polski, żeby nie kupić kosztownej ciekawostki
Przy takim zakupie nie szukałbym „najlepszej okazji”, tylko najlepiej uporządkowanego egzemplarza. Ta różnica brzmi subtelnie, ale w praktyce decyduje o tym, czy auto będzie pracowało spokojnie, czy zacznie generować niespodziewane wydatki.
- Sprawdź, czy samochód ma sensowną historię serwisową i czy rzeczywiście pracował w warunkach zgodnych z deklaracją sprzedającego.
- Zweryfikuj stan baterii i działanie ładowania AC/DC, najlepiej na miejscu i pod obciążeniem.
- Oceń zużycie rampy, drzwi, foteli i wszystkich elementów dostępności, bo to one najczęściej zdradzają prawdziwy przebieg pracy.
- Ustal z góry, kto w Twojej okolicy będzie umiał obsłużyć ten model bez zgadywania.
- Jeśli auto ma jeździć w Polsce na co dzień, wybierz układ kierownicy i konfigurację, które nie utrudnią późniejszej odsprzedaży.
Jeżeli te punkty się zgadzają, TX może być bardzo rozsądnym zakupem dla kogoś, kto potrzebuje miejskiego, dostępnego i dobrze przemyślanego auta użytkowego. Jeśli nie, lepiej odpuścić emocje i szukać czegoś mniej niszowego, bo w tym modelu najwięcej kosztują nie kilometry, tylko błędne założenia.